Krany, rury, prysznice. Używamy ich codziennie. Pomagają nam zachować czystość i higienę. Są niezbędne do funkcjonowania. Lecz tak jak wszystko, od czasu do czasu szwankują. Któż spośród nas nie zna uczucia bolesnego rozczarowania, gdy pragnie się umyć po męczącym dniu, a okazuje się nagle, że jego prysznic przecieka tak bardzo, iż do słuchawki woda już nie dociera i z mycia nici.

Wtedy brudni oraz wściekli szukamy uszczelki. Te jednak mają to do siebie, iż nigdy ich nie ma, gdy są potrzebne. Pałętają się kędyś po szufladach oraz wpadają w ręce, podczas gdy szukamy przykładowo obroży dla psa. Jednak gdy potrzebujemy właśnie tych gumowych wytworów współczesnej techniki hydraulicznej, to zdają się chować przed nami oraz ukrywać swe okrągłe oblicza. Nasz kran natomiast ciągle cieknie. Słyszymy ów irytujący dźwięk trzaskając szufladami oraz szafkami w poszukiwaniu uszczelek. Wreszcie decydujemy iść spać, i rankiem wezwać hydraulika. Nie możemy jednak zasnąć, do tego stopnia denerwuje nas brzmienie wody uderzającej o emalię.

W głowie wykonujemy obliczenia, ile pieniędzy uda nam się utracić dzięki zapodzianiu uszczelki. Wespół z upływającymi kroplami z portfela wypływa nam waluta a nie mamy sposobu, żeby ją przystopować. Przeklinamy w duchu rzeczy martwe, które zawsze czynią nam na złość i odmawiają posłuszeństwa w najmniej ku emu stosownych momentach.

Zasypiamy nad ranem przepełnieni niechęcią do uszczelek, natrysków oraz wszelkich urządzeń sanitarnych, po czym spóźniamy się do pracy i nie dość, że nie wzywamy hydraulika to nawet nie zdążamy ochlapać się wodą z kranu. Po dniu, w czasie którego wydawało nam się, iż współpracownicy czują od nas zapach niemytego ciała, wracamy do domu, gdzie okazuje się, iż tym razem zepsuł nam się zamek w drzwiach oraz musimy wzywać fachowca. Wzywamy zatem ślusarza, hydraulika i za jednym zamachem elektryka. Mamy przeczucie, że może się przydać.