Ciekawość nie musi wcale iść w zgodnej parze z porzekadłem, które – parafrazując; sprowadza nas na kiepską drogę bez powrotu. Bowiem, jak zapowiada jedna ze strof znanej piosenki: „Świat nie jet taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie..” – trzeba czasem spojrzeć pogodnym okiem na rzeczywistość. Ba – wypada to czynić częściej niż nam się wydaje. Zatem nie zasklepiajmy się niby nasz rodzimy mięczak eksportowy – nawet najbardziej dorodny – winniczek, w skorupce przyzwyczajeń, nawyków i utrwalonych wieloletnią – niekoniecznie efektywną – praktyką. A tak w ogóle warto napomknąć, o czym powiedział kiedyś pewien wyedukowany filozoficznie pan: – Trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że – tutaj cytat:” Ciekawość jest bardzo – ciekawa…” Ot, co ! Trochę zawiłe, może i ryzykowne przemyślenie, ale dające sporo do gruntownego zastanowienia właśnie.

Otóż nasze myślenie – czy komuś się to podoba czy stoi w opozycji doń lub przynajmniej w niezdecydowanym rozkroku – jest sprzężone nierozerwalnie z ciekawym oglądem rzeczywistości i…- już lądujemy z pułapu marzeń na miejscu, a dokładniej mówiąc w punkcie wyjścia czyli na starcie rozważań. A one skupiają się niczym pod działaniem niewidzialnego magnesu w progach naszego ukochanego mieszkanka – w nieodległych czasach wymarzonego M-2 etc. Rozejrzyjmy się – a jakże ! – z ciekawością po znajomych kątach. Wszystko po staremu niby, ale to wcale nie powód do pełnego samozadowolenia. Kiwamy mądrze gówką, stosując język małolatow lub weteranów boiska do piłki kopanej : główkujemy zawzięcie na temat: „Jakoś nudnawo ostatnio w naszej kuchence się zrobiło. Po prostu nie ciekawie, właśnie – mało interesująco !

Co by tutaj należało przemeblowac lub wymienić a nawet uzupełnić dziełem rąk własnych. A co ?!” Nikt nie odważy się zaprzeczyć, że stajemy się gwałtownie coraz bardziej ciekawi szerokiego świata: już na palcach można by policzyć Rodaków, którzy „ nie powąchali” choćby skrawka zagranicy, a tam nie zetknąli się innymi, nieznaymi wcześniej rozwiazaniami urządzania domowej kuchni. Nie, nie ! Bez zgoła niepotrzebnych plagiatów! Nie „zrzynajmy na żywca cudzych pomysłów” – choć inspirację czerpać wolno, a z dobrych wzorców nawet trzeba i wypada. Zaś poza tym, czyż nam samym nie brakuje fantazji i bystrego oka, które z szybkością błyskawicy rejestruje zmiany w otoczeniu i przyswaja, a potem – według koncepcji własnej – przyswaja najciekawsze elementy nowinek z szerokiego świata.

Warto przypomnieć: już sporo lat poszerzamy nasze okna na świat. Rzecz oczywista, jest to droga w obie strony. Nas również z niemniejszą ciekawością stosowanych rozwiązań podglądają przybysze z obcych stron. Coraz liczniej i intensywniej penektrując rynek. Nie dajmy się czasem zapędzić, posługując się terminologią bokserską, w tej wrażliwej, nie tylko dla smaku, kwestii – do narożnika.